Kto z nas nigdy nie miał kontaktu z konsultantem telefonicznym, który zawsze dzwoni w nieodpowiednim momencie i nie pozwala nie zgodzić się na jego wyjątkową i jakże dla nas korzystną ofertę? Kto z nas cierpliwie i uważnie wysłuchuje tego co do nas mówi? A ile z nas ma ochotę walnąć telefonem o ścianę tak aby już nigdy nie usłyszeć tego głosu? Ale co zrobisz nic nie zrobisz...
Kiedy
dzwoni telefon
Jak
tylko słyszę dźwięk mojej komórki od razu zaraz myśląc o tym, kto może do mnie
dzwonić przechodzi mi przez głowę nie zbyt miła myśl o tym, że być może to
znowu próbujący mnie znokautować konsultant czy to mojej sieci komórkowej, czy
jakiejś innej firmy, która znalazła moje dane w jakiejś bazie danych... Pewnie
przy rejestracji na jakąś stronę wymagane było nie tylko podanie swojego numeru
telefonu, ale też o zgrozo konieczność wyrażenia zgody na jego przetwarzanie i wykorzystywanie
w celach marketingowych. I masz babo placek, dałaś zgodę to teraz się męcz z
super ofertami stworzonymi tylko dla ciebie.
Już na samym początku nasz konsultant bardzo szybko się przedstawia, na tyle, że nie jesteś w stanie nawet usłyszeć i zarejestrować nawet najbardziej popularnego imienia w Polsce, a co dopiero zapamiętać jego nazwisko, czy angielskojęzyczną (bardziej poważnie brzmiące Customer Relationship Manager, niż polski konsultant) nazwę stanowiska, czy działu, z jakiego do nas dzwoni. Co ciekawe on wie o tobie wszystko, po pierwsze zna twój numer telefon, a to już bardzo dużo, a poza tym on zawsze wie, co jest dla ciebie dobre...
Już na samym początku nasz konsultant bardzo szybko się przedstawia, na tyle, że nie jesteś w stanie nawet usłyszeć i zarejestrować nawet najbardziej popularnego imienia w Polsce, a co dopiero zapamiętać jego nazwisko, czy angielskojęzyczną (bardziej poważnie brzmiące Customer Relationship Manager, niż polski konsultant) nazwę stanowiska, czy działu, z jakiego do nas dzwoni. Co ciekawe on wie o tobie wszystko, po pierwsze zna twój numer telefon, a to już bardzo dużo, a poza tym on zawsze wie, co jest dla ciebie dobre...
Teraz słuchaj o
mojej hojności
W
następnej kolejności nasz rozmówca zazwyczaj przedstawia nam tak zwaną ofertę
nie do odrzucenia. Przedstawia same walory, plusy i korzyści, jakie może ona
nam przynieść. Robi to jak katarynka, masz wrażenie, że po drugiej stronie nie
ma człowieka, a automat- człowiek nie byłby w stanie powiedzieć tego wszystkiego
na jednym wdechu! Istotne jest to, że swoją propozycję przedstawia, jako
prezent, wynagrodzenie lub darmową opcję. Co chwile powtarzając, że to oferta
specjalnie przygotowana dla nas i dopasowana do naszych potrzeb.
" Mamy dla Pani wyjątkowy prezent nowy telefon komórkowy z super, hiper, mega kosmicznym ekranem za darmo, do tego pakiet darmowych 5000 minut dziennie na rozmowy w kraju, świecie i wszechświecie na okres tryliona lat. Wystarczy że zapłaci pani kwotę aktywacyjną w wysokości 999,99 zł i comiesięczne opłaty w wysokości 199,99zł. Przyzna Pani, że to wyjątkowa oferta stworzona specjalnie dla Pani."
Ale zaraz ja
nic nie potrzebuję, to nie jest oferta dla mnie.
"Ale dziękuję, na razie nie planuję zmiany telefonu, ani taryfy. Nie jest mi to potrzebne i tak nie wykorzytsam tysiąca darmowych minut na dzień"
A może, jeśli nie ta opcja to
inny wariant nas ucieszy, oczywiście jeszcze bardziej gmatwając i porównując
nam nasze korzyści kontra ewentualne, ale jeszcze nieokreślone straty.
"To może w takim razie skorzysta pani z oferty darmowych minut w godzinach od 1 do 4 w nocy"
Kiedy już konsultant omotał nas wizją darmowego prezentu od naszego operatora, czy
firmy przechodzi do kontrataku w stylu: „Wystarczy, że będzie Pan pokrywał
niewielki miesięczny koszt w wysokości...?”, albo niczym nie zobowiązujące po prostu
„Będziemy pobierać z pani konta...” Ale zaraz, halo przecież jeszcze przed
chwilą był to prezent, tylko dla mnie a teraz mam za niego płacić? Przecież
prezenty są za darmo, a kto daje i odbiera ten... tak tak, ale nie konsultant. Ha ciekawe, nic nie ma w świecie za darmo. Gdy
w końcu udaje mi się dojść do głosu po długim monologu konsultanta tłumaczę, że
nie potrzebuję takiej super promocji, że i tak z tego nie będę korzystać, nie
przyda mi się i w ogóle mam to gdzieś. Nasz rozmówca nie daje za wygraną przecież
on doskonale wie, że to się przyda jak nic innego na świecie i ma tysiąc
różnych zastosowań i możliwości, które przecież muszą nam się spodobać i być potrzebne
prędzej czy później. Albo raczej... nigdy.
"A może jednak, albo dostanie pani pakiet 1000 smsów na telefony stacjonarne i budki telefoniczne"
Gdy ponownie sugerujesz, że nie jesteś
zainteresowany w oczach konsultanta stajesz się najbardziej
nieekonomicznym i nielogicznym
człowiekiem na świecie, żeby nie powiedzieć najgłupszym. Jak można odrzucić coś
tak wspaniałego? Będziesz żałować, że
nie skorzystałeś i po co ci to?
Albo konsultant,
albo ja...
Zazwyczaj
tego typu rozmowy nigdy się nie kończą-dosłownie. Nie ma nigdy puenty, a konsultant
może nam w nieskończoność proponować kolejne warianty byle tylko powiedzieć
sakramentalne TAK! Zgadzam się! Tylko wtedy powiedzą, że świetnie i szybko się
rozłączą w innym wypadku na nic Twoje prośby, żale i lamenty, a nawet groźby,
że i tak nic nie kupisz, nic nie weźmiesz. Żeby skończyć swą niedolę, trzeba
kulturalnie jeb*ąć słuchawką! Tak wiem telefonem komórkowym nie tak łatwo strzelić
o ścianę, ale uwierzcie mi wystarczy wcisnąć przycisk z czerwoną słuchawką;)
Co zrobisz no nic nie zrobisz... Trzeba z tym żyć, w końcu żadna praca nie hańbi... tak jak odbieranie telefonów od konsultantów;)
Enjoy;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz